niedziela, 9 lutego 2014

Kolejny mały kawaler

W końcu doczekałam się pierwszego porodu Neli.
Dzis do południa przyszedła na świat śliczny koziołek.
Bardzo z M. przejeliśmy sie porodem, mały miał cięzko wyjść ale
w końcu się odało.
Koziołek był bardzo słaby bardzo baliśmy się czy przeżyje, ale teraz już
wstał na nogi, chętnie pije mleko.Więc powinno byc juz dobrze, co jakiś czas
zaglądamy do stajni.
Nela tak meczała podczas porodu, że wszystkie zwierzaki nie wiedzaiały
co maja ze sobą zrobić.
Mela już zaakceptowała nowego członka rodziny, i raczej
nie powinna nic zrobić maluchowi.





A tu zdjęcia z naszego wczorajszego 2-godzinnego spacerku







środa, 5 lutego 2014

Pierwszy spacerek, mały remont u kóz

Wczoraj mały tryczek był pierwszy raz na dworze.
Skakał jak szalony, bardzo się mu spodobało, biegał wszedzie
a mam za nim, bardzo go pilnowała, nie dała innym zwierzaką
podejśc do niego





Dzis też spacerował razem z kozami, ale bez Bodzia musieliśmy go zamknąć
w stajni, gdyż stawia się do owiec i mógłby im coś zrobic
Razem z M. zrobiliśmy mały remont w stajni u kóz, M wywiózł gnój, a ja zabrałam
się za bielenie ścian, potem M zbił mały boks dla młodych kóz.
A Bodzio do dzis będzie przy owcach, oczywiście osobno.
Strasznie upierdliwy się zrobił, gryzie, szarpie za ubrania a jak sie go
chcę odgonić to próbuje uderzyć rogami.





Nela powinna sie kocić zaniedługo, dzis z jej wymion leciało
juz mleko, więc myslę że jeszcze troche i jakaś mała kózka będzie na świecie.
Pozdrawiam wszystkich

niedziela, 2 lutego 2014

Skansen i zamek

Dziś na dworze okropnie, cały czas pada deszcz,
po śniegu juz ani śladu.
Nie lubie takiej słoty, juz wole ten mróz i śnieg.
Tak nagłe zmiany temperatury też nie są dobre.
We czwatrek o 9 rano było około -10 stopni a dziś
o tej samej porze było 6 na plusie.
Kozy na chwilke pochodziły po podwórku, ale szybko zmokły i
wróciły do stajni
Nela ( ta biała) ma coraz większe wymiona, brzuch dość nisko więc
chyba za niedługo znów przybedzie kolejny członek naszego stadka.
Jak jest taka pogoda to lubimy siąść przy komputerze i oglądać
zdjęcia z lata.
Nie wyjeżdzaliśmy nigdzie w zeszłym roku, z reszta jak co lato.
Zawsze brak kasy, a w sumie tak przecież nie miałby zostac przy zwierzakach.
Ale dzieciaki i my sie nie nudziliśmy,
trzeba było nazbierać siana na zimę, to koszenie trawy, spacery po lesie.
W lipcu wybraliśmy się na Lipowiec i do Wygiełzowa do skansenu
Bilety nie były drogie, Ania miała wstep za darmo, daleko tez nie było,
więc wybraliśmy sie na małą wycieczkę
Oto parę zdjęc





















Miejsce godne odwiedzenia.
Będę was co jakiś czas zanudzac wspomnieniami z naszych małych pozdóży
Tak dla odmiany, każdy pozna nas może bardziej albo poprostu
zobaczy co mozna zwiedzić w mojej bliskiej okolicy, i to za nie duże
pieniądze.
Pozdrawiam i dziękuję za maile