środa, 19 lutego 2014

Akcja BARAN:)

Wczoraj nasz ukochany, niegrzeczny tryk rozwalił deski,
które były między niem a pani Boczkową ( na szczęście nie wszystkie)
i jakiemś cudem przeskoczył przez inne deski ku owca.
Ale się wystraszyłam
raz że sobie nic nie zrobił
że świnia jest cała  zdrowa ( choć upierdliwa, ciągle wrzeszczy, ale to kobieta
więc trudno się dziwić jak stwierdził mój M.
Najbardziej bałam się o malutką owieczkę, gdyż słaba jest
jeszcze a tryk strasznie ją przeganiał.
Sama nie wiele mogłam zrobić, musiałam poczekać aż M. wróci
i zagoni pana barana tam gdzie jego miejsce.
A to była trudna sprawa bo pan baran waży około 120 kg
i ma dużo siły.
Staje się coraz bardziej agresywny, musimy go sprzedać jak najszybciej,
lecz to nie taka łatwa sprawa
Ciężko znaleźć kupca na żywego czy na mięso.
Może w końcu się uda.
Dziś jak codzień ranne obowiązki,dzieci do przedszkola,
potem jak zawsze ku zwierzaką.
A potem wypad do siostry na kawkę i mojego chrześniaka.
Dzieciaki jutro mają bal karnawałowy i jakieś stroję muszę
im wymyśleć.
Szkoda że nie umiem szyć, ale może to kwestia czasu,
żeby się nauczyć.
Ale jak patrzyłam na ceny maszyn do szycia, to narazie rezygnuję
Pozdrawiam wszystkich.




niedziela, 16 lutego 2014

Ciężkie rozstanie

No i stało sie to co przeczuwałam,
mały tryczek ten z bliźniaków, niestety dziś odszedł
Był za słaby, choć karmiliśmy go mlekiem,
był w domu z nami.
No cóż jutro wstaje nowy dzień i oby lepszy.


piątek, 14 lutego 2014

Kolejne narodziny i małe podsumowanie

Witajcie dzis znów dzień zaczął się miło
po pierwsze pogoda dopisuje, bo po środowym opadzie śniegu
myślałam że zima znów nas odwiedzi i szybko nie odejdzie,ale dzis
po śniegu ani śladu
tak było wczoraj



 a po drugie, i chyba najważniejsze jedna z owiec ( ta biała) urodziła 2 małe owieczki,,
okazało się że to chłopiec i dziewczynka




 cieszymy się bardzo, ale mamy też zmartwienie, matka niechętnie je karmi, musimy
z M. chodzić i pomagać maluchą , M. trzyma owcę a ja muszę podtykać maluchy
pod wymię, żeby choć trochę napiły się mleka.
Ona juz w zeszłym roku tak robiła, trzeba było chodzić pare razy na dzień
i pomagać maluchowi w jedzeniu.
Ten mniejszy to tryk, jest o wiele słabszy on siostry, ale mam nadzieje,
że przeżyje.
Z Nela nie ma takiego problemu, koziołek wiecznie ją doi, będziemy powoli
go próbować odstawiać od mleka.
Mela narazie nie ma zamiaru się kocić, ale wydaję mi się że to kwestia tygodnia.
Czekam równiez na poród tej młodej czarnogłówki mam nadzieję, że będzie dobra matką,
i nie trzeba będzie podtykać maluchów.
A więc małe podsumowanie, jakby to Staś powiedział ,, naszej gospordarki", choć
bez traktora:)
----3 owce, 3 maluchy ( 2 tryki, 1 owieczka), 1 tryk ( narazie jeszcze
jest dopóki nie znajdzie się jakiś kupiec choćby na jedną półtusze)
---- 2 kozy, 1 mały koziołek, a przecież Bodzio, mój ulubiony kawaler,
który zawsze mnie zaczepia
--- pani Boczkowa ( świnia jakby ktoś nie wiedział)
---- pani gąska, której żal zabić, znów zniosła jaja wczoraj 2 dziś też 2
---- kury, sztuk 5, które robią mnie w ,,Konia" i wiecznie znoszą jaja
w nowych miejscach, dobrze, że chociaż u nas a nie u sąsiada:)
---Sonia nasza suczka
--- upierdliwy kot, ale to ich urok
-- i nasz szynszyl

Chyba nie zapomniałam nikogo wymienic??

POZDRAWIAM WSZYSTKICH STARYCH ( NIE O WIEK OCZYWIŚCIE CHODZI)
JAK I NOWYCH CZYTELNIKÓW